Doczekaliście się! Kolejna recenzja na Games-Area.org już jest! Dzisiaj przyjrzymy się jednej z najbardziej rozpoznawalnych serii ostatniej dekady - mowa oczywiście o grze "Harry Potter i Insygnia Śmierci Część 2". Czy po nieudanej "Części 1" twórcy wyciągnęli wnioski i fani dostali produkt na miarę chociażby "Czary Ognia" z 2005 roku ? Przekonajmy się!

Lord Voldemort zdobywa najpotężniejszy artefakt w całym świecie czarodziejów! Sama Lara Croft mogłaby mu go pozazdrościć... Mowa oczywiście o Różdżce Przeznaczenia, która jest najpotężniejszą różdżką jaka kiedykolwiek istniała. Oprócz tego, poszukuje on również kamienia wskrzeszenia oraz peleryny niewidki - ponieważ wszystkie te trzy przedmioty swego władcę mogą ustanowić "Panem Śmierci" - lub jak kto woli, nieśmiertelnym. Od tego momentu rozpoczyna się ostatnia część przygód Harry'ego Pottera.
Właściwa rozgrywka rozpoczyna się od momentu, w którym wraz z Ronem i Hermioną wkradamy się do Banku Gringotta aby pozyskać Horkruks- kolejny fragment duszy samego Voldemorta. Naszym zadaniem, jak wszyscy wiemy, jest zebranie wszystkich siedmiu Horkruksów i zniszczenie ich. Wspomnieliśmy co nieco o fabule. Najwyższa pora przejść teraz do rozgrywki, czyli tego, na co czekały miliony ludzi na całym świecie.
Na pierwszy rzut oka stwierdzicie, że gra jest identyczna w porównaniu do poprzedniczki. I tu Was zaskoczę. Pomimo zastosowania tego samego silnika graficznego (co jest całkiem oczywiste dla kontynuacji), Insygnia 2 niesie ze sobą kilka zmian. Pierwszą z nich jest nieco urozmaicona rozgrywka - swoistego biegania, pokonywania wrogów i przechodzenia z lokacji do lokacji jest tu mniej jednak... Właśnie... Tak kolorowo niestety nie jest. Ale o tym potem. Drugą ważną zmianą jest liczba grywalnych postaci. Co prawda nie mamy możliwości swobodnego wyboru jednak zagramy między innymi Ginny Weasley, Molly Weasley, Nevillem Longbottom, Seamusem Finnigan oraz oczywiście naszym znanym i lubianym trio.
Kolejną dość znaczącą zmianą jest ilość zaklęć. Pomimo tego, że jest to kontynuacja, mamy ich ograniczoną ilość, co jest dość denerwujące, biorąc pod uwagę fakt, że w poprzedniej części mieliśmy ich kilkanaście a teraz znamy jedno.
Muzyka jest chyba tym co w krytycznych sytuacjach ratowało sprawę, ponieważ nie mogę powiedzieć złego słowa o całym soundtracku. W porównaniu do Insygnii 1 jest tu spora poprawa. Przemierzając kolejne lokacje, można odczuć akcję, dynamikę.

W tym momencie zaczyna się seria rzeczy , za które wszyscy gracze mieli ochotę powiedzieć twórcom parę rzeczy prosto w oczy. Ech... Zacznijmy od AI wrogów. Niezależnie od tego, który poziom trudności wybierzecie, ich IQ jest takie samo. Biegają bez celu, rzucają zaklęcia gdy jesteśmy schowani za osłoną, można ich bardzo szybko wykończyć. Jest to niesamowicie żenujące, ponieważ przyzwyczajeni jesteśmy do wzrostu poziomu trudności wraz z % ukończenia gry. Cóż, tu jest inaczej... A propos walki - po co dodać parę cutscenek, które skutecznie podtrzymają naszą uwagę, gdy można dodać kilku wrogów geniuszy i stworzyć 55 walkę na tym samym dziedzińcu? Takich sytuacji również nie zabrakło. Dzięki temu gra już po chwili staje się monotonna, ponieważ ile razy można walczyć w tym samym miejscu? Co prawda powtarzalność lokacji jest znacznie mniejsza niż w Insygniach I, jednak dla mnie nie jest to żadne wytłumaczenie.
Kolejnym sporym błędem są dość idiotyczne i dziecinne zastosowania, np. musimy ochraniać Rona, który boi się panicznie pająków, albo Hermionę, ponieważ tylko ona zna zaklęcie Alohomora. W związku z tym wiąże się kolejny problem, czyli wielki kopniak dla starszych fanów... PEGI 12. Osobiście nie rozumiem dlaczego gra, której bohaterowie mają po 17-18 lat posiada kategorię 12+. Wielu ludzi dorastała razem z Harrym i tego typu błędy bolą najbardziej gdy uświadomimy sobie że są one spowodowane wyłącznie zachłannością twórców. Wielka szkoda.
Wyczytałem gdzieś, że zaklęcie "avada kedavra" jest zaklęciem uśmiercającym o zielonej poświacie, prawda? Niestety co chwila trafiały nas zaklęcia z zieloną poświatą i o dziwo najgroźniejszym efektem było przewrócenie bohatera. Rozczarowujące, podobnie jak dodanie w ostatniej misji możliwości teleportacji, która byłaby genialna we wcześniejszych misjach. Uznałem to za czystą głupotę twórców.
Jeszcze jedna dość ważna rzecz. Wraz z pojawianiem się kolejnych części, kładziono nacisk na wierne odwzorowanie Hogwartu. Tymczasem Wielkie Schody są nie do poznania! Celowy błąd? Nie potrafię tego zrozumieć, podobnie zresztą jak ilości błędów czy liniowości, która przytłacza na prawie każdym etapie zabawy.
Niestety gra nie posiada jakiegokolwiek klimatu. Ot takie Call Od Duty - Wizard War. Insygnia II są po prostu nijakie, bezpłciowe.
Kolejnym minusem jest brak trybu multiplayer, o którym było swego czasu. Dodatkowo był dość mocno promowany i podkreślany przez EA - tymczasem gra została całkowicie pozbawiona tegoż trybu, nie wspominając o możliwości odblokowania Voldemorta jako grywalnej postaci...
Po raz kolejny rozczarowałem się na serii - chyba powinniśmy przywyknąć...

Podsumowując: pomimo lekkich dopracowań, niestety muszę stwierdzić, iż Harry Potter i Insygnia Śmierci Część 2 jest kompletnym gniotem. Liczne błędy, powtarzalność lokacji, głupawe zadania, liniowość fabuły, AI wrogów, liczba zaklęć to tylko nieliczne problemy, które powodują, że gra pozbawia nas jakiejkolwiek przyjemności z zabawy. Miejmy nadzieję, że wiele późniejszych gier dostrzeże te błędy i w przyszłości studio nie będzie podobnych popełniać. Szkoda, ponieważ seria miała potencjał, który został obrócony w chęć wyprodukowania niskobudżetowego hitu, który koniec końców jest shitem. Pomijam już wygórowaną cenę podczas premiery - 150 zł... Terminy terminami a gracze graczami, mili Twórcy :)
Poniżej prezentujemy Wam pierwszy odcinek materiału Let's Play z naszego kanału GAPlaytrough.
PLUSY:
- muzyka
MINUSY:
- powtarzalność lokacji
- AI wrogów
- liczne błędy
- liczba zaklęć po Insygnii I
- LINIOWOŚĆ!
- głupawe zadania
- bezsensowne przeciąganie akcji
- avada kedavra ze wszystkich stron
- jeszcze tak długo możemy...
Nasza Ocena : 3/10
/p



