"Co sądzicie o konfliktach i otwartych wojnach pomiędzy twórcami gier?"

Dave: Jako osoba pozytywnie nastawiona, starająca się rozwiązać nawet największe problemy bezstresowo i dyplomatycznie, nie sądzę, by wojny tego typu miały jakikolwiek sens. Z powodu osobistych konfliktów i kłótni, cierpią całe projekty - chyba wystarczy, jeśli przytoczę tu GTA Vice City oraz Driv3r, wraz z postacią Timmi'ego Vermicelliego w rękawkach do pływania (tak, wiem, nie był to początek).
Nawet zdrowa rywalizacja potrafi zakończyć się koszmarnie, jeśli jedna ze stron dostrzeże coś więcej, aniżeli inspirację lub lekkie naigrywanie się (chociaż bilbordy True Grime w GTA San Andreas były akurat całkiem zabawne).

Matt: Cóż… Zbytnio nie interesuje mnie to – liczy się finalna wersja gry, jej dopracowanie. Jeśli wojna pomiędzy twórcami w jakikolwiek sposób ma w tym pomóc to jestem za (śmiech).

Astro: Według mnie jest to zabieg czysto marketingowy i jego głównym zamiarem jest zrobienie hałasu w mediach, przez co gra jest bardziej popularna i sprzeda się w większym nakładzie.

Arlew: Moim zdaniem konflikty są wywoływane w większości spraw jako kampanie reklamowe gier. Nie wiem jak na innych ale na mnie tego typu "kampanie reklamowe" nie działają.
"Dlaczego niektóre dobre projekty nie osiągają należytego sukcesu?"

Arlew: Na sukces gry wpływają takie rzeczy jak kampania reklamowa i wykonanie samej produkcji. Często bywa tak, że dana gra ma bardzo mały budżet, który trzeba starannie podzielić na kampanię reklamową i koszty produkcji. W wielu przypadkach twórcy wolą przeznaczyć większą kwotę na dopracowanie samej gry, niż wielką kampanię reklamową, dając przy tym niedopracowany produkt.

Matt: Nie ma konkretnego czynnika, który wpływa na to , czy gra stanie się hitem czy też nie. Ale na pewno może to być spowodowane m.in. przez: słabe wykonanie, liczne błędy, niski budżet, małą precyzyjność, czas na wykonanie gry, kiepską kampanię reklamową. Osobiście preferuje gry, które od pierwszej misji mnie zaintrygują, a nie zabiją nudą.

Dave: Największym problemem są fundusze, jakimi dysponuje studio tworzące projekt. Nawet, jeśli plany są naprawdę oryginalne i ciekawe, to bez odpowiedniego podłoża finansowego, projekt nie może raczej liczyć na komercyjny sukces. Jeśli cięcia budżetowe nie odbiją się na kwestiach technicznych, to z pewnością dadzą o sobie znać w związku z reklamowaniem gotowego produktu.
Inaczej sprawa wygląda z „wstrzeleniem się” w rynek - mógłbym przytoczyć tutaj dodatek Stunts & Effects do gry The Movies, który niestety nigdy nie został wydany w Polsce (dlaczego?) lub planowaną kontynuację Ghost Master (pomimo, że gra jest naprawdę świetna), która jednak chyba nigdy nie ujrzy światła dziennego. Szkoda.

Astro: Większość graczy lubi gry w które są pompowane duże pieniądze na marketing - skoro grają wszyscy inni, dlaczego nie my, więc braknie czasu i funduszy na perełki.
"Co sądzicie o projektach, które były oczekiwane bardzo długo?"

Dave: Mówi się, że „za długie czekanie, dobre śniadanie” – ale nie zawsze jest to prawda. Najlepszym tego przykładem będzie Duke Nukem Forever. Szczerze mówiąc, dopóki gra nie pojawiła się na półkach sklepowych, sądziłem, że zapowiedzi ujawniane przez twórców nie różnią się od prima aprilisowych żartów. Podobnie sprawa się miała ze S.T.A.L.K.E.R.E.M. – który przez lata zmieniał się niezliczoną ilość razy.
Nadchodzące wielkimi krokami Diablo 3 oraz Max Payne 3 budzą zarówno moje wielkie nadzieje, jak i lęk.

Astro: Dla mnie oczekiwanie jest mordęgą, zwłaszcza na tytuł który pożądam.

Matt: Jeśli się na coś długo czeka, to trzeba brać poprawkę w dwie strony. Tytuł może okazać się hitem wszechczasów ale i super porażką. Nigdy nie wierze w obietnice twórców dopóki sam nie zagram, bo nawet gameplay z wersji beta może być dopracowany i wywrzeć lepsze wrażenie niż finalna wersja.

Arlew: Jak wiemy, czas jest naszym zabójcą i możemy to powiedzieć również o grach. Osobiście sądzę, że wpływa on niekorzystnie na gry. Pojawiają się coraz to nowsze technologie, których czasami nie można już wdrożyć w projekt, gdyż gra zbyt długo by powstawała. Jednak jeżeli masz na myśli długie wyczekiwanie tak jak na Duke Nukem Forever, to moim zdaniem czekać tyle na grę, by po zagraniu być rozczarowanym, gdyż gra okazała się nie tak dobra jak zapowiadano, wolałbym już, by gra nigdy nie wyszła...
"Czy istnieje coś takiego jak renoma serii gier?"

Matt: Oczywiście. Przykład? Wystarczy spojrzeć na serię Tomb Raider (westchnienie).

Dave: Oczywiście, że tak. Każda seria budzi w graczach jakieś emocje – czasie niekoniecznie pozytywne. Każda kolejna część jest identyfikowana ze swoimi poprzedniczkami, nawet, jeśli nie ma z nimi wiele wspólnego. Bardzo często, renoma poprzedniczek, wpływa znacząco na ocenę następczyni (Heroes of Might and Magic lub Grand Theft Auto).

Arlew: Poniekąd tak, jeżeli widzimy, że każda kolejna odsłona/część zaskakuje nas czymś nowym oraz nie wywołuje odczucia „déjà vu”, to śmiało możemy powiedzieć, że gra wyrobiła sobie renomę na przestrzeni lat/kolejnych części.

Astro: Oczywiście że tak! Uważa się, że seria gier, która osiągnęła sukces, nie może spaść poniżej pewnego poziomu - ufamy twórcom, którzy pokazali przy poprzednich tytułach, że gra jakościowa jest bardzo dobra.
"Co sądzicie o upraszczaniu współczesnych, nowych gier?"

Astro: Gry wideo bardzo rozpowszechniły się w ostatnich latach, coraz więcej ludzi w nie gra, co za tym zwiększają się gusta i oczekiwania graczy, do dużej grupy należą tak zwani gracze „Casual” czyli ci, którzy nie grają często i chcąc czegoś łatwego i miłego.

Arlew: Im więcej niedzielnych graczy, tym więcej gier w których będziemy prowadzani za rączkę… Osobiście sądzę, ze to jest najgorsze co może być. Poprzez takie upraszczanie rozgrywki często przestaje się odczuwać, że dotarcie do danego etapu, jednak wymagało od nas sporego wysiłku. Co za tym idzie niedługo ukończenie gry w 100% będzie tylko formalnością, bo twórcy zaczną podawać nam wszystko jak na tacy…

Matt: Hmm… Zależy o jakiego rodzaju uproszczeniach mówimy. W ostatnich latach powstały bardzo dobre gry, które pomimo swojej prostolinijności okazały się wielkimi hitami. Wiadomo – twórcy zawsze chcą stworzyć grę odpowiadającą jak największej licznie graczy a nie dla garstki osób. Czasem się to udaje a czasem nie (np. Harry Potter…).

Dave: Mimo względnego upraszczania, współczesne gry w dużej mierze potrafią umożliwić graczowi naprawdę zaawansowane i zróżnicowane działania. Czasami rzeczywiście upraszczanie daje się we znaki weteranom, pamiętającym stare czasy – pełne wyzwań czyhających na każdym kroku. Idealnym przykładem będzie automatyczne ustalanie trasy jazdy w GTA IV.
"Na jakie gry oczekujecie najbardziej (i dlaczego)?"

Matt: Nie mogę doczekać się gier psychologicznych w stylu Heavy Rain czy, Lost - ze względu na ich wyjątkowy klimat, którego wielu współczesnym (nawet) wysokobudżetowym grom brakuje. Jeśli chodzi o gry przygodowe to po cichu liczę, że powstanie kolejna część Uncharted – pod warunkiem, że twórcy utrzymają obecny poziom rozgrywki.

Dave: Z wytęsknieniem wyczekuję premiery Diablo III (oj, nawet bardzo!), Grand Theft Auto V (chociaż tu akurat trochę będzie trzeba poczekać) oraz Maxa Payne’a 3 (chociaż budzi to we mnie ogromny strach – to już nie będzie ten sam Max).

Astro: Euro 2012 (jestem fanem piłki nożnej), GTA V (renoma).

Arlew: Aktualnie z niecierpliwością czekam na kolejną część Wiedźmina, to jedna z bardziej u mnie wyczekiwanych gier, kolejno GTA V - ciekaw jestem co Panowie z R* tym razem stworzą. Troszeczkę jednak ubolewam nad faktem, że nie wrócimy do Miami a znowu jest Los Santos. Ostatnia gra z serii Total War to Shogun 2, nie wiem jak inni, ale ja zawzięcie czekam na Drugą Wojnę Światową w wydaniu Total War :) I ostatnia z gier to cóż innego jak nie Uprising44. Rodzima produkcja, która ma wielki potencjał, jednak obawiam się, że jak to często bywa nie zostanie on wykorzystany :( Jednak wierzę w sukces tej produkcji !
"Jakie są wasze ulubione tytuły do których chętnie wracacie pomimo upływu lat?"

Astro: Max Payne, Counter Strike, Mafia

Dave: W moim przypadku jest to z pewnością seria Grand Theft Auto – w szczególności Vice City oraz San Andreas (chociaż III nie jest wcale gorsza). Poza tym Diablo II oraz Heroes of Might and Magic III. To jedne z gier, które zwyczajnie nie mogą się znudzić.

Matt: Oj, bardzo wiele… Resident Evil:Nemesis, Alone in the dark 4:Koszmar Powraca, Tomb Raider:Legend, Mugen. Z łezką w oku wracam do tych gier i wspomnień z nimi związanych ;)

Arlew: Gdzie ja cię tu miałem… JEST ! (zdmuchuję kurz) może i nikogo nie zaskoczę, jednak będzie to Age of Empires II, zaś troszeczkę nowsze gry to Rome Total War – pierwsza moja gra Turowa, która tak mnie wciągnęła. I oczywiście ostatni tytuł to mój ulubiony Need For Speed: Underground 2 – moim zdaniem najlepsza część pod względem różnorodności wyścigów oraz możliwości tuningu aut.
" Jaka jest najgorsza gra, w jaką graliście?"

Dave: Z reguły zanim zakupię grę, staram się jak najwięcej o niej dowiedzieć. Przynajmniej, jeśli wcześniej nie miałem styczności z poprzednimi jej częściami. Tak więc raczej nie mam za sobą przykrych niespodzianek, a na moich półkach nie zalegają zakurzone pudełka pokryte pajęczynami.
Jedynym wyjątkiem od reguły może tu być chyba Moon Tycoon. Kupiłem tą grę, będąc jeszcze małym dzieciakiem… Strata pieniędzy (chociaż tyle, że niezbyt dużej ilości) i czasu (na oko 5, może 10 minut „zabawy”).

Arlew: Najgorsza ? Chyba takiej nie udało mi się nabyć…

Matt: Hmm, z nieco starszych gier to będzie… The Watchmaker – nieznośną grafikę jeszcze da się przeżyć ale tą rozgrywkę i wszechogarniającą nudę... Brak komentarza. Również You Are Empty – gra tak beznadziejna, że doskonale śmiałem się przy niej zamiast bać!

Astro: Gothic 4, czyli jak skopać serię na całego. Jest to akurat renomowana seria, jednak zawiera ogromne dawki casualismu, widać to że gra jest robiona pod Amerykanów.
"Wasze ulubione gatunki gier i dlaczego akurat takie ?

Matt: Psychologiczne, przygodowe, akcji. Im mniej prostolinijna i bardziej wciągająca gra z świetną oprawą graficzną zawsze pozostanie w mojej pamięci. Nie znoszę powtarzalności. Skaczesz. Chowasz się. Strzelasz. Idziesz dalej. Itp. x 100. Po prostu tego nie znoszę.

Astro: RPG - może dlatego, że pierwsza gra to był Gothic. FPS to samo z Counter Strike.

Dave: Staram się nie ograniczać do jednego konkretnego gatunku gier – monotematyczność staje się z czasem nudna. Mogę całkiem szczerze przyznać, że jeśli gra nie należy do gatunku wojennych oraz strategii pokroju Europa Universalis czy Medieval, to mogę spokojnie ją przetrawić, szeroko się przy tym uśmiechając.

Arlew: Na pewno strategie turowe oraz ekonomiczne, bardzo przypadła mi do gustu seria Total War. Lubię posiedzieć i pogłowić się czasami co i jak zrobić by przejąć kolejne prowincje jak najmniejszym kosztem itd.
"Jakie cytaty z gier najbardziej zapadły Wam w pamięć?"

Arlew: „Wolna jesteś? Nie zapie**alam jak dyliżans” – Wiedźmin 2

Matt: Nie skupiałem na tym nigdy aż takiej uwagi. Nie było naprawdę śmiesznych cytatów w grach, w które grałem…

Dave: GTA San Andreas:
- Does the Pope shit In the woods?
- I told you, I don’t know…
GTA Vice City:
- Tommy Vercetti. Remember the name.
GTA III:
- Sorry, babe. I'm an ambitious girl, and you... You're just a small-time.
Duke Nukem – Manhattan Project:
- Rest In pieces.

Astro: Wszystkie teksty Talara w „Wiedźminie”.